Witam
Może pochwalicie się jak wam się udaje walka z kilogramami podczas wakacyjnych ciepłych dni.
Jak uważacie, która pora roku jest najlepsza aby zrzucić zbędną masę?
Każda pora jest dobra - no może oprócz ostrej zimy, kiedy to organizm potrzebuje ciepła i gromadzi sobie tłuszczyk ;) Ja w wakacje dużo biegam, jeżdżę na rowerze, gram w siatkę - zatem odchudzanie na maxa :)
Ja próbuje teraz także biegać mimo, że temperatura bliska zeru. Ciężko wyjść z domu, ale jak już się wyjdzie to nabiera się super poczucia i ani wysiłek ani pogoda nie są już takie straszne :)
ja jestem na diecie cały okrągły rok. :)
Ale to nie jest dla mnie katorga tylko rytuał. Nie dieta cud, tylko dieta życie. Poprosu zdrowo się odrzywiam, ok. 1500 kalorii dziennie, ruch 5 razy w tygodniu- siłownia, fitness, taniec i kilogramy same powoli spadają. Oczywiście czasami zjadam sobie jakąś pizze albo wyjdę z chłopakiem do restauracji i zamawiamy co chcemy. I nie ma znaczenia czy to lato czy zima, bo gdy się je tyle ile organizm potrzebuje (najlepiej zrobić badania składu ciała) to czy jest zimno, czy jest upał to, to nie ma najmniejszego znaczenia :) bez podjadania, bez głodowania, bez docieplania w zimowe dni (najwyżej ciepła herbata)
A wakacje dla mnie są od tego żeby właśnie odpoczac od codziennej rutyny, zajadać się goframi, lodami, frytkami itd. Dzięki całorocznej rutynie organizm nie lubi takich śmieci, więc dużo też nie jestem wstanie zjeść.
O to mój sposób :)