Każdy, kto się odchudza lub choć trochę interesuje się swoją dietą, słyszał, że pieczywo jest tuczące i wysokokaloryczne. Najlepiej więc ograniczać jego spożywanie. Trudno jednak zupełnie wyeliminować je z codziennej diety.
Pewną alternatywę może stanowić tzw. pieczywo light, czyli chrupkie, a także wafle ryżowe oraz maca. Ale – nie oszukujmy się. Te zastępniki, choć smaczne, niewiele wspólnego mają z prawdziwym chlebem. Co zatem zrobić, aby i wilk był syty, i owca cała? Aby nie rezygnować zupełnie z przyjemności jedzenia prawdziwych kanapek, a jednocześnie uniknąć zwiększonego przyswajania kalorii?
W tej sytuacji z pomocą przychodzi… pumpernikiel.
Pumpernikiel to, wywodzący się z Niemiec, chleb o ciemnej barwie, intensywnym zapachu i wyrazistym smaku. Wypiekany jest z pełnoziarnistej mąki żytniej, pszennej i razowej, dzięki czemu odznacza się wysoką zawartością błonnika pokarmowego. Pumpernikiel skutecznie zaspokaja głód – i to na długi czas – jednocześnie pobudza procesy trawienne i ułatwia usuwanie z organizmu niestrawionych resztek. W porównaniu z tradycyjnym pieczywem, pumpernikiel jest znacznie bardziej zwarty i wilgotny (a przez to cięższy). Dzięki temu długo zachowuje świeżość.
Oryginalna receptura przewiduje wypiekanie tego chlebka w niskiej temperaturze (ok. 100ºC) od 16 do 24 godzin. To gwarantuje mu głęboki aromat oraz specyficzny zapach i łatwo rozpoznawalny smak (w wyniku karmelizacji skrobi zawartej w zbożu).
W sklepach można znaleźć pumpernikiel sprzedawany w szczelnie zamkniętych opakowaniach, zazwyczaj już pokrojony (opakowanie zawiera przeciętnie od 400 do 500 gram). Warto jednak uważnie czytać etykiety, ponieważ niestety zdarza się, że i do tego pieczywa producenci dodają konserwanty oraz sztuczne barwniki. Można też pokusić się o własnoręczne przygotowanie pumperniklu, co – wbrew pozorom – wcale nie jest trudne.
Na 2 małe bochenki potrzeba:
- 280 g mąki żytniej,
- 175 g mąki chlebowej razowej,
- 115 g mąki chlebowej pszennej,
- 1,5 łyżeczki soli,
- 7 g suchych drożdży (albo 14 g drożdży świeżych),
- 1 łyżkę ciemnego brązowego cukru,
- 85 g melasy (syropu buraczanego),
- 1 łyżkę oleju słonecznikowego,
- 350 ml ciepłej wody.
Składniki – i co dalej?
W misce wymieszaj wszystkie rodzaje mąki z solą. Dodaj suche drożdże oraz cukier – i znów wymieszaj (jeśli używasz świeżych drożdży, najpierw rozrób je w niewielkiej ilości ciepłej wody lub mleka). W środku powstałej masy zrób dołek, wlej w niego melasę, olej i wodę, a następnie wyrabiaj na miękkie, klejące się ciasto (przez ok. 10 minut). Gdy ciasto stanie się gładkie i elastyczne, przykryj je i pozostaw w ciepłym miejscu (na ok. 1,5 godz.), aby urosło. Jeśli objętość ciasta podwoi się, to dobry znak. Możesz wyjąć je z miski, jeszcze chwilę wyrobić, a potem podzielić na dwie równe części.
Pumpernikiel najlepiej wypiekać w foremkach-keksówkach (czyli małych, o wymiarach dna ok. 9/18 cm). Nim włożysz ciasto, natłuść formę i posyp otrębami (aby ułatwić sobie wyjmowanie chlebków po upieczeniu). Foremki z ciastem przykryj i pozostaw w ciepłym miejscu (tak – kolejny raz) na około 30 minut. Ciasto znów powinno podwoić swą objętość.
Gdy tak się stanie, włóż foremki do piekarnika i piecz w temperaturze 200ºC przez około 30 minut, aż chlebki staną się brązowe. Po ostudzeniu, zawiń je w papier do pieczenia i odstaw na 24 godziny. Po upływie doby własnoręcznie przygotowany pumpernikiel jest gotowy do jedzenia. Zapewniam – warto poczekać aż tyle.
Pumpernikiel znaczy… pyszny!
Pumpernikiel doskonale smakuje na słodko i na słono; równie dobrze komponuje się z miodem, dżemem, jaki i z wszelkiego rodzaju serami, serkami, świeżymi warzywami czy pastami rybnymi. Świetnie sprawdza się w roli śniadaniowej – wierzcie mi, wystarczą już 2 kromki, by zaspokoić głód. Pumpernikiel jest naprawdę bardzo sycący – do tego stopnia, że trudno zjeść kilka kromek na raz!
Pumpernikiel to także doskonałe źródło energii dla organizmu. Może wydać się niepokojące, że 2 kromki pumperniklu zawierają prawie tyle samo kalorii, co zwykły chleb (ok. 240 kcal). Jednak przewagę pumperniklu stanowi to, że ma znacznie niższy indeks glikemiczny (IG) niż tradycyjne pieczywo (wartość IG dla pumperniklu to 40, dla białego chleba – 95, dla chleba pszennego - 85). To sprawia, że po zjedzeniu go, uczucie sytości trwa o wiele dłużej.
Produkty o wysokim indeksie glikemicznym podnoszą poziom cukru we krwi, co może wywoływać uczucie senności i ociężałość. Organizm starając się zrównoważyć poziom glukozy, wydziela więcej insuliny. W efekcie poziom cukru spada i… pojawia się uczucie głodu. Jedząc pumpernikiel (i inne produkty o niskim IG), zachowujesz większą kontrolę nad poziomem glukozy we krwi, a tym samym – to Ty panujesz nad głodem, a nie on nad Tobą!






